Odwaga…
- Marek Magiera
- 4 dni temu
- 1 minut(y) czytania
2025-03-31

Dzisiaj nietypowo, bo w sprawach nie związanych ze sportem, ale powiązanych z rywalizacją, więc może jednak trochę ze sportem też, ha ha, podejrzewam zresztą, że w każdym z nas jest żyłka rywalizacji, tylko nie każdy ma odwagę spróbować i stanąć w szranki…
Oglądaliście ostatnio Must Be The Music w Polsacie?
Jeśli nie to żałujcie i szukajcie powtórek. Dlaczego? Ano dlatego, że w ostatnim programie wystąpili muzycy z zespołu Queen's Champions z Grzegorzem Kułagą w składzie.
Chciałem chłopakom pogratulować nawet nie samego występu, ale odwagi z nim związanej, bo to naprawdę sztuka w pewnym wieku poddać się ocenie i weryfikacji, nie tylko publiczności, która decyduje o wynikach, ale też opiniom tak zwanego jury, które w tego typu programach oprócz fachowości często uczestnikom potrafi wbić niezłą szpilę. Niekiedy też, nawet wśród takich muzycznych laików jak ja, same oceny są mocno zaskakujące, bo z merytoryką mają tyle wspólnego, co ja jako kolarz amator z Tour de France, którego nigdy nie przejadę, ale z przyjemnością oglądam.
Ale do rzeczy. Mnie się podobało. Gratuluję przede wszystkim odwagi.
Coś na ten temat wiem, bo sam w ubiegłym roku wystartowałem w swoich pierwszych kolarskich zawodach, ale byłem w dużo lepszej sytuacji od Grześka i jego kolegów. Na głowie miałem kask i okulary, poza tym przebrałem się za kolarza, nikt nie miał pojęcia kim jestem i tak naprawdę nie miało znaczenia, czy dojadę do mety pierwszy, czy ostatni. Dojechałem pod koniec, ale dojechałem… Oni musieli wystąpić w świetle jupiterów przed wielomilionową publicznością. Przepraszam za wyrażenie, ale posłużę się sportową terminologią zasłyszaną z piłkarskich boisk – żeby to zrobić trzeba mieć jaja.
Marek Magiera
Comments