A+ A A-

Decybele

W czwartek PAP opublikowała bardzo ciekawą depeszę dotyczącą pomiaru głośności na meczu piłkarskim Wisły Kraków z Legią Warszawa. Średnia wartość wyniosła 91,1 decybeli dB(A). Nie wiem czy to dużo, ale wiem też, że kiedyś podobną próbę wykonano na meczu Ligi Światowej w Łodzi, jeszcze w hali przy Skorupki, ale wyniku tego pomiaru niestety nie pamiętam.

Dalej możemy przeczytać, że naukowcy chcą, aby wyniki pomiaru posłużyły do rozpoczęcia dyskusji nt. ograniczenia głośności podczas masowych imprez.

- Na stanowisku pracy nie może być głośniej niż 85 decybeli. Gdyby zawodnicy mieli funkcjonować przy takich (91,1 decybeli) wartościach przez osiem godzin, to musieliby biegać w stoperach i ochronnikach słuchu – powiedział Marcin Zastawnik, który przeprowadził badanie wraz z Bartłomiejem Kukulskim.

No i teraz ciekawostka. Najwyższa wartość, jaką podczas meczu Wisła-Legia odnotowali naukowcy, wynosiła 108 decybeli. Idę o zakład, że było to wtedy, kiedy kibice z Krakowa "pozdrawiali" swojego wychowanka Krzysztofa Mączyńskiego, który latem postanowił skorzystać z propozycji Legii i przeprowadzić się do Warszawy. A "pozdrawiali" go w szczególny sposób, bo wymyślili nawet  okolicznościową piosenkę, której treść zawarła się w jednym zdaniu (teraz dzieci zamykają oczy): "Ch... ci na imię, Mączyński ty sk...!". 

Wracamy do opracowania naukowców. Dla porównania średnia wartość natężenia dźwięku pochodzącego z ruchu ulicznego wynosi 90 dB, motocykl bez tłumika powoduje hałas o wartości 100 dB, zaś 110 dB to pracująca piła łańcuchowa.

 - Myślimy, że wyniki mogą być pretekstem do rozpoczęcia dyskusji w Polsce nt. ewentualnego ograniczenia hałasu podczas różnych imprez. Według mnie takie ograniczenie w Polsce byłoby potrzebne, a przynajmniej trzeba uświadamiać ludzi, że długi pobyt na dużych koncertach, meczach, może nam uszkodzić słuch - powiedział naukowiec, który ma nadzieję w przyszłości przeprowadzić podobne pomiary na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Ja bym miał prośbę do naukowców, żeby zamiast głośności na obiektach sportowych, zbadali dlaczego najgłośniej jest z reguły w momentach, kiedy można komuś - głównie przeciwnikom, albo sędziom - zwyczajnie naubliżać. Ciekawe, prawda?

A tak na marginesie, idę o zakład, że najgłośniej na imprezie sportowej na jakiej byłem, a na paru byłem, to było wtedy, kiedy nasi siatkarze zdobyli ostatni punkt w finałowym meczu MŚ z Brazylią w Spodku. I chyba ten hałas nikomu nie przeszkadzał.

Marek Magiera

  • Logos1

    Naszemu doświadczeniu zaufało wiele klubów, związków sportowych, organizacji oraz przedsiębiorstw z Polski i Europy. Skorzystaj z naszej oferty i przekonaj się, że warto!

  • Logos4

    Naszemu doświadczeniu zaufało wiele klubów, związków sportowych, organizacji oraz przedsiębiorstw z Polski i Europy. Skorzystaj z naszej oferty i przekonaj się, że warto!

  • Logos5

    Naszemu doświadczeniu zaufało wiele klubów, związków sportowych, organizacji oraz przedsiębiorstw z Polski i Europy. Skorzystaj z naszej oferty i przekonaj się, że warto!

  • Logosy6

    Naszemu doświadczeniu zaufało wiele klubów, związków sportowych, organizacji oraz przedsiębiorstw z Polski i Europy. Skorzystaj z naszej oferty i przekonaj się, że warto!

  • Logos3

    Naszemu doświadczeniu zaufało wiele klubów, związków sportowych, organizacji oraz przedsiębiorstw z Polski i Europy. Skorzystaj z naszej oferty i przekonaj się, że warto!

  • Logos2

    Naszemu doświadczeniu zaufało wiele klubów, związków sportowych, organizacji oraz przedsiębiorstw z Polski i Europy. Skorzystaj z naszej oferty i przekonaj się, że warto!

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Jak połączyć sportowe wzruszenia i emocje z dobrą zabawą?
W Stanach Zjednoczonych znają to od dawna… W Polsce zaczęło się od Ligi Światowej w Siatkówce (...) To oni wymyślili, że trzeba ludzi po prostu rozbawić. Bębny, muzyka, specjalnie przygotowane pieśni, reagowanie na zmianę nastrojów, bawili się wszyscy od lat 5 do 100. Przeżywali zwycięstwa i porażki (...) Zrobili rzecz niezwykłą: dali publiczności satysfakcję z tego, że na równi z siatkarzami współtworzy widowisko sportowe. Podobną oprawę przygotowali również w Zakopanem...

Przemysław Babiarz
Dziennikarz TVP, sprawozdawca sportowy

Najlepsza para prowadzących imprezy sportowe w Polsce
Grzegorz Kułaga i Marek Magiera od lat nie mają sobie równych w roli ludzi odpowiedzialnych na atmosferę sportowego widowiska. Głównie można ich spotkać na imprezach siatkarskich. Od dawna zabawiają kibiców podczas meczów reprezentacji Polski. (...) Pojawili się nowi ludzie, ale liderów - Grzegorza i Marka - nigdy nie dogonili. Jedni krzyczą za dużo, drudzy mówią za mało. A oni wiedzą dokładnie - ile, kiedy i jak głośno. Dlatego nie mają na rynku konkurencji.

Kamil Haładaj
Dziennikarz Belsport.pl

W Polsce gra się wyjątkowo, bo ludzie rozumieją siatkówkę, czują ją i kochają całym sercem.
To naprawdę niesamowite, gdy przyjeżdżasz na mecz do obcego kraju i czujesz, że ludzie cię szanują. Nigdzie na świecie tego nie ma, przynajmniej z takim zachowaniem się nie spotkałem. Atmosfera w Łodzi i innych polskich halach powinna być wzorem dla całego świata. Przykładem, jak można wspierać swoją drużynę, bez obrażania rywala. Polska w tej dziedzinie to wzór dla wszystkich!

Bernardo Rezende
trener reprezentacji Brazylii

Duet Kułaga-Magiera, czyli siatkarski show
Polska ma najlepszych siatkarskich kibiców na świecie. Znaczna w tym zasługa Marka Magiery i Grzegorza Kułagi, którzy od lat popisowo kierują dopingiem. Razem tworzą piorunujący duet, który porywa tłumy. To oni wykreowali „Piosenkę o Małym Rycerzu” na nieoficjalny hymn polskiej siatkówki. (...) Dla kibiców Kułaga i Magiera są gwarancją dobrej zabawy. Oni traktują mecz jak poważne wyzwanie.

Siatka.org
Serwis internetowy o siatkówce